zbawienie dla Ciebie - o Bogu...tak normalnie...
środa, 30 listopada 2005

Tak mnie tym Moniak dotknęła, że i ja chciałam dopisać pare zdań, nie chcę zmieniać tego tematu. Ta historia o synu marnotrawnym jest niesamowita prawda? Za każdym razem odkrywam w niej coś nowego.

Sami nie napisalibyśmy ewangelii w ten sposób, prawda? Z pewnością nagrodzilibyśmy osobę moralną a nie rozrzutną i niemoralną, wydawać by się mogło, że postawa ojca jakby zachęca do rozrzutnego, niemoralnego życia, przebacza i puszcza w niepamięć krzywdę. Biblia mówi: "większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika, który się upamięta niż z dziewiędziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują upamiętania"-Łk 15,7. Te kto się raduje nie chce karać.

Chciałabym przytoczyć fragment ksiażki Philipa Yancey'a 'Zaskoczeni łaską":

"... "-Już dobrze, dziecko - przerywa ojciec - Chodź! Nie ma czasu na przeprosiny. Spóźnimy się na przyjęcie. W domu przygotowaliśmy dla ciebie bankiet"    Zwykle jesteśmy przeświadczeni, że w każdej obietnicy musi kryć się jakiś haczyk. Ale opowieści Jezusa o hojnie udzielanej łasce nie zawierają żadnych haczyków ani podstępów, które mogłyby nam uniemożliwić otrzymanie miłości. Każda z nich ma zakończenie zbyt piękne, by mogło być prawdziwe - lub tak pięne, że musi być prawdziwe.O jak bardzo te historie różnią się od wyobrażeń o Bogu , jakie znam z dzieciństwa! Bóg? Przebacza, owszem, ale niechętnie, gdy już zmusi pokutującego do bolesnej skruchy. Wyobrażałem sobie Boga dalekiego, o głosie jak grzmot, który od miłosci woli strach i respekt. Natomiast Jezus opowiada o ojcu, który nie bacząc na powszechne drwiny i poniżenie, puszcza się biegiem na spotkanie syna, aby go uścisnąć - syna, który roztrwonił połowę rodzinnego majątku. Nie ma tu umoralniania w rodzaju: "Mam nadzieję, żeś się czegoś nauczył!" Jezus mówi raczej o radości ojca: "Ten syn mój był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się" , a potem dodaje  optymistyczne stwierdzenie: "I zaczęłi się weselić". To nie Boża powściągliwość blokuje przebaczenie, lecz nasza, "A gdy jeszcze był daleko, ujrzał go jego ojciec, użalił się" Łk 15,20 (...)

To zadziwiające, ze znalezienie czegoś zgubionego może wzbudzać silniejsze uczucia niż moment pierwszego kontaktu z tą rzeczą. (...) W królestwie łaski w ogóle nie używa się słowa zasługiwać."

Nawet jeśli Ci się, wydaje, ze zmarnowałeś kawał życia, zachęcam Cię powiedz tak jak ten syn: "wstane i pójdę do ojca mego" - zdecyduj powrócić.

dove

21:48, zbawieni , łaska
Link Komentarze (5) »

Jaki ja jestem dobry, nie to co mój brat. Wiecie, co sobie wymyślił?? Chce zostawić dom i pójść sam czegoś poszukać?? Czego on właściwie szuka...? Przecież tak nam dobrze, tu u ojca. Dobra, ale jak chce to niech idzie... jego wybór...!!

(...)

Dość długo już nie ma mojego brata... to już tak długo trwa... ciekawe, co on teraz robi? Słyszałem, że zaczął straszne życie... i w ogóle to teraz taki menel z niego... jak można tak zniszczyć nazwisko mojej rodziny. Cóż za niewdzięcznik!!! Mam nadzieję, że nie przyjdzie mu na myśl wracać... Przecież czego by mógł tu szukać, po tym co zrobił. Po tym jak zabrał połowę swojego majątku. To już nie jest mój brat... jak można tak nisko upaść. Ja to jestem jednak taki dobry. Mam nadzieję, że ojciec go nie przyjmie, jeśli faktycznie chciałby wrócić... No ale po co miałby wracać?? Przecież już zdecydował... Już się uniósł przecież dumą... Dobra, koniec myślenia o moim bracie... z resztą, to już nie mój brat... Idę pracować!

(...)

A cóż to?? Co to za dźwięki dobiegające z mojego domu? Muzyka? Goście? Jedzenie? Tańce? Co to jest? I dlaczego ja o niczym nie wiedziałem? A może mój ojciec przygotowuje dla mnie przyjęcie, za to wszystko, co dla niego robię? O! Idzie służący, zapytam go! (...)

Co??!!! Słyszeliście? To nie dla mnie!!! To dla tego menela, co się zowie moim bratem!! Wyobrażacie to sobie?? On postanowił wrócić?? Jak tak można? To trzeba mieć tupet!! I do tego mój ojciec?! To dla Niego wydał to przyjęcie!! Ja taki dobry syn!! Tyle lat służę, mojemu ojcu, nigdy nie przestąpiłem żadnego z jego przykazań, a on nigdy nie dał mi nawet koźlęcia, żebym mógł zrobić dla siebie imprezę, bym mógł się zabawić z przyjaciółmi!! Jak tak można!!

„Potem rzekł: Pewien człowiek miał dwóch synów. I rzekł młodszy z nich ojcu: Ojcze, daj mi część majętności, która na mnie przypada. Wtedy ten rozdzielił im majętność. A po niewielu dniach młodszy syn zabrał wszystko i odjechał do dalekiego kraju, i tam roztrwonił swój majątek, prowadząc rozwiązłe życie. Starszy zaś syn jego był w polu. A gdy wracając zbliżył się do domu, usłyszał muzykę i tańce. I przywoławszy jednego ze sług, pytał, co to jest. Ten zaś rzekł do niego: Brat twój przyszedł i ojciec twój kazał zabić tuczne cielę, że go zdrowym odzyskał. Rozgniewał się więc i nie chciał wejść. Tedy ojciec jego wyszedł i prosił go. Ten zaś odrzekł ojcu: Oto tyle lat służę ci i nigdy nie przestąpiłem rozkazu twego, a mnie nigdy nie dałeś nawet koźlęcia, bym się mógł zabawić z przyjaciółmi mymi. Gdy zaś ten syn twój, który roztrwonił majętność twoją z nierządnicami, przyszedł, kazałeś dla niego zabić tuczne cielę. Wtedy on rzekł do niego: Synu, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko moje jest twoim. Należało zaś weselić się i radować, że ten brat twój był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł

się.” (Łukasz 15:11-13 i 25-32)

Często czytając tę historię, wiele osób skupia się na tym „złym” bracie. Na tym ile on zgrzeszył a ojciec w wielkiej miłości go przyjął. Bardzo rzadko tak naprawdę zastanawiamy się nad tym „dobrym” synem. Dlaczego? Ja widzę tutaj dwóch „dobrych” synów.

Pierwszy - to ten, którym kiedyś ja byłam. Ja też kiedyś byłam tą „dobrą” córką. Przecież chodziłam do kościoła, przestrzegałam tego, co Bóg mówi, byłam dobra dla innych, opiekowałam się rodzeństwem... no same dobre rzeczy, czego można chcieć więcej? A jednak. To wszystko jest dobre, ale nie wystarczy, żeby Bóg wydał imprezę dla mnie. Dlaczego? Bo nigdy Go o to nie prosiłam.

Może Tobie też się wydaje, że jesteś tym „dobrym” synem/córką. Ale bycie dobrym nie wystarczy. Trzeba jeszcze korzystać z Tego, co Bóg Ci daje.

Zbawienie nie jest tylko dla tych „złych” dzieci. Zbawienie jest dla każdego, i nie wystarczy być blisko Ojca, przestrzegać jego przykazań, i być tym „dobrym” synem/córką, który co niedzielę do kościoła biegnie, ma najlepsze oceny i nie prowadzi rozwiązłego życia. To nie wystarczy. Bo każdy z Nas potrzebuje zbawienia!!

"Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił.” (Efezjan 2:8)

Ale ten drugi, to taki, który jest przy Ojcu, kocha Boga i kiedyś był w Jego życiu taki moment, kiedy oddał swoje życie Bogu. Ale na tym jego życie „z Bogiem” się skończyło. I co ja tu dużo więcej powiem. Nawrócenie (nowe narodzenie, rozpoczęcie życia [relacji]z Bogiem), to nie tylko jednorazowa decyzja. To decyzja na całe życie, która ma swoje konsekwencje. Nie wystarczy tylko uwierzyć Bogu, trzeba jeszcze z Nim żyć i korzystać z Tego, co On nam daje, a On nie daje nudnego życia, tylko takie prawdziwe!!

moniak

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
| < Listopad 2005 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30        
Zakładki:
KSIĘGA GOŚCI
ZBAWIENI
ZBAWIENIE
PYTANIA, PROŚBY O MODLITWĘ
LINKI

lista mailingowa
zbawieni.blox.pl

Twój email



dowiedz się więcej >> 

statystyka

Skopiuj CSS